Polecane Strony:

arturbukowski.pl - kwiaciarnie Bielsko-Biała
nowydom.slask.pl - krosbud
medandlife.com - odporność
e-translation.pl - tłumaczenia warszawa angielski
pandoapartments.com.pl - hotel in Warsaw
Zapraszamy.
A A A

BITWA RACŁAWICKA

 

 

 

Teofil Lenartowicz

BITWA RACŁAWICKA

Jenerale!

Gdzie ten czas pełen najświetniejszych nadziei, kie- dyśmy razem, na jednym wózku, pośrodkiem upojonego radością ludu, na Krakowski Rynek zajeżdżali. — Orły polskie — chorągwie narodowe, wszystkie znaki zmartwychwstającej Ojczyzny widzieliśmy własnymi oczyma. Chwila ta przedłużyła się dla Was; dla mnie znikła ona razem z Waszym odejściem; rozkazy pozostania i obietnica zobaczenia się w rychle, długo mi dzwoniły w uszach, pokąd nie ucichły strzały z tamtej strony gór!...
Dałby Bóg, Jenerale, żebym przy Waszym boku na ojczystą ziemię powrócił; żebyśmy patrząc na swobodę i wesele powszechne, mogli pomyśleć sobie: Te lat dwanaście tułactwa to był sen tylko, nużący, ciężki, ale który już się skończył, i oto witają nas bracia Krakowiacy. W doczekiwaniu tej chwili szczęśliwej, niech każdy jak może służy ojczystej sprawie, wszakże nie tylko miecz, ale i łza waży na szali narodowych przeznaczeń.
Przyjmijcie, czcigodny Jenerale, piosnkę gminną przeze mnie ułożoną i bądźcie mi nadal równie jak dotąd przychylni.

Wasz brat w Ojczyźnie i sługa
T. L.



Pamiętasz, mówił Rotmistrz do żołnierza.
(Wspomnienie z 1809 r.)

Pamiętają Racławice
Kasze kosy i kłonice,
I pod Lipskiem w kłusy
Biegały Krakusy.
(Krakowiak sprzed 1830 r.)

Snopek i kosa, nie herby, korony
Wyszyte były...
(Piosnka z 1831 r.)

Lasy nasze, ciemne lasy,
Racławickie lasy!
Pełne wcześnej
Woni leśnej
I słonecznej krasy.
Lasy nasze, ciemne lasy,
Gdy to cudne rano,
Kiedy was tu w głuchym polu
W jednym dniu posiano?
Od poranka do wieczora,
Do samego zmroku,
Ludzka krew się przelewała
Z żołnierskiego boku.
Lała się jak deszcz kroplisty
W pierwszy dzionek wiosny,
A z krwi czystej
Gaj cienisty,
Puściły się sosny.
Puściły się buki, klony,
Jesion pokrzywiony,



Brzoza biała
Rozczesała
Warkocz zapleciony.
Co wiatr ruszy,
Liść poprószy,
W ciemny bór poleci,
A ojczyzna z cicha wzdycha:
«Gdzie wy, moje dzieci?...»

Gaju, gaju,
W naszym kraju,
Gałązeczko drobna!
Czy już nasza polska wiara
Na nic niesposobna?
Czy już tyle naszej Polski,
Co liścia w jesieni?...
Wiosna wróci,
Ptak zanuci,
Liść się zazieleni...
A czy nasza polska wiara 
Na wiosnę odżyje?...
Co nie płocha,
Szczerze kocha
I szczerze się bije?...
Oj, żołnierzu, ty żołnierzu,
Wędrowna sieroto,
Co tak sobie utyskujesz,
Co się troskasz o to.
Dawne czasy
Poszły w lasy,
Równiny się smucą;
Gdzie się skryły,
Bracie miły,
Stamtąd się i wrócą.



A ty sobie śpij, nieboże,
Bo miesiąc rogaty
Wszedł jak kosa
Na niebiosa
I obiela chaty.

Błogo zasnąć w polskim lesie,
Na obfitym wrzosie,
Bo po lesie
Głos się niesie,
Leci wskroś po rosie.
I na zorzy
Sen się złoży,
A cudny, uroczy,
Że chcesz prawie
Śnić na jawie,
Żal otworzyć oczy.
I zasypia stary żołnierz
Do białego ranka,
Aż się skończy sen cacanka,
Złota malowanka.
Torba jego
Koło niego,
A w torbie chleb suchy;
Na swobodę żołnierzowi
Gdzieś się gonią muchy...

Nie przemienić, co minęło,
Nie wydrzeć z pamięci;
Choćby człowiek rad zapomnieć,
Wraca mimo chęci.
Tyle czasu przeminęło,
Mój ty mocny Boże!



Pług zaorał ludzkie kości,
A serca nie może...
Cud prawdziwy,
Wstają dziwy,
Podnoszą się z ziemi,
I to słońce Racławickie
Świeci się nad niemi.
Jak przed laty jasno, krasno,
W polu uroczyście,
Wyrastają dawne czasy
Jak wiosenne liście.
Młoda wiosna
Niesie krosna,
Świeżą trawę miękką,
Konwalije
I lilije
Dzierzga złotą ręką.
Ciepły wietrzyk jej pomaga
Wiejąc od zachodu,
Kwiat się wdzięczy,
Pszczoła brzęczy,
Będzież, będzie miodu.
Woda wzbiera,
Radość szczera
W piersi ludzkie wchodzi;
Przez mokrzydły
Długoskrzydły
Nasz gospodarz brodzi.
«Coś to będzie, coś to będzie»
Prosty naród gwarzy;
Wczesne lato zawitało,
Może Bóg co zdarzy.
A też orły, co na wschodzie
Krążyły, latały:




Ruski, pruski, austryjacki
I nasz polski biały?...
Jak się biły nad obłokiem,
Widział naród wszelki,
Jaka była bójka sroga
I jaki krzyk wielki.
I za mało,
Bo nie trwało
Jak do trzech pacierzy,
Z czarnych orłów orzeł biały
Nawyrywał pierzy.
Tłukł, przewracał napaśniki,
Ciesząc naród wiejski,
Aż gdzieś zniknął austryjacki,
Pruski i moskiewski.
A nasz biały,

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 13 Następna »